Rozdział II Początek

sobota, 17.października.2009, 15:40
Cześć! wiem że długo nic nie pisałam, ale niestety czasu mam bardzo mało, więc wyszło jak wyszło. Notka krótka wiem, ale następnym razem się postaram ;)
Miłej lektury.



Sally wraz z nowymi znajomymi udała się za „ogromnym facetem” jak to określił James do szkoły. Była bardzo zdumiona widokiem jaki zobaczyła, tak innym jaki miała okazję oglądać do tej pory chodząc do zwykłej niemagicznej szkoły. Tysiące okien, kilkanaście wieżyczek, cudowny zamek a dookoła las, jezioro przez które płynęli i góry. Widok zapierający dech w płucach. Pół godziny później wszystkie pierwszaki wkroczyły do Wielkiej Sali by rozpocząć Ceremonię Przydziału. Groźnie wyglądająca profesor McGonagall odczytywała listę uczniów, którzy po usłyszeniu swojego nazwiska siadali na drewnianym i niezbyt wygodnym stołku i zakładali starą wysłużoną tiarę na głowę. Tiara ta, to nie był zwykły kapelusz. To właśnie ona przydzielała uczniów do poszczególnych domów, mając na uwadze ich cechy charakteru i zdolności.
-Black Bellatrix- wyczytała profesor. Dziewczyna o czarnych włosach usiadła na stołku i założyła tiarę, która od razu krzyknęła: SLYTHERIN! Co wywołało głośny aplauz wśród ślizgonów. Pobiegła czym prędzej do stołu i usiadła. Popatrzyła w stronę uczniów jeszcze stojących i pomachała do kogoś. „Pewnie macha do Syriusza. Mówił coś że ma jakieś kuzynki”- pomyślała Sally.
-Black Syriusz!- znowu krzyknęła profesor. Gdy chłopak przechodził obok Sally, usłyszała jak powtarza w kółko: „błagam nie do Slytherinu. Błagam nie do Slytherinu...”
Młody Black usiadł i nałożył tiarę na głowę. Niebieskooka dziewczyna patrzyła to na chłopaka to na jego kuzynkę. Mogła przysiąc że widzi, jak cały Slytherin uśmiecha się porozumiewawczo i jak Syriusz mówi coś pod nosem i jest coraz bledszy. Nagle całkiem nieoczekiwanie tiara krzyknęła:
-GRYFFINDOR!- Pomimo głośnych aplauzów Gryfonów, dało się słyszeć pomrukiwania i odgłosy pełne zdziwienia i sprzeciwu. Sally nie rozumiała tej sytuacji, ale cieszyła się bardzo, że Syriusz nie trafił do domu, do którego trafić nie chciał.
Dziewczyna długo wyczekiwała swojego przydziału. Z zazdrością patrzyła na Lily Evans która już została przydzielona do Gryffindoru, choć nie wyglądała na zachwyconą z tego powodu, a siedzący koło niej Syriusz jakby pogarszał jej humor. Naprzeciw niej siedziała niejaka Dorcas oraz Remus, którzy wesoło rozprawiali z jakimś brązowowłosym chłopakiem ze starszej klasy. Wreszcie nadszedł ten moment. Kątem oka zauważyła że znajomi z pociągu patrzą na nią wyczekująco. Słyszała jak tiara szepcze ciągle coś do ucha „pracowita, uczynna, i pragnąca wiedzy... tak.... pasowałabyś do Ravenclav, ale... odwaga, taak.. wielka odwaga tkwi w tobie. Tak więc....”
-GRYFFINDOR!- Sally z ulgą zeszła ze stołka. Siedziała na nim zadziwiająco długo. Stół gryfonów krzyczał z radości i witał nową lokatorkę, a jeszcze nie przydzieleni uczniowie z zazdrością patrzyli jak w podskokach i z uśmiechem na ustach idzie do swojego stołu. Usiadła między Syriuszem a Lily, a niedługo potem dołączył do nich również James, pewien nieco pulchny blondyn i jeszcze jedna dziewczyna, której imienia nie pamiętała. Była bardzo głodna, ale nie dane jej było jeszcze porządnie się najeść, gdyż zgodnie z tradycją przed podaniem kolacji nastąpiło przemówienie dyrektora tej ogromnej i zadziwiającej szkoły. Albus Dumbledore zastukał sztućcem w kryształowy puchar i wstał od stołu ze spokojem i delikatnym uśmiechem na twarzy. Sally nie rozumiała za bardzo tego co mówił, gdyż była zbyt skupiona na tłumieniu głośnego burczenia w jej brzuchu.
-... i wiem że już jesteście bardzo głodni, więc kończę. No, a teraz wcinajcie.- Jedyne słowa, które zapamiętała dziewczyna, gdyż nagle się ożywiła i z wdzięcznością spojrzała na dyrektora. Jakież było jej zdziwienie, gdy nagle na stole pojawiły się złote i srebrne półmiski i talerze, na których można było znaleźć wiele smakołyków. Od razu nałożyła sobie porządną porcję jajecznicy z bekonem i rozmawiając z innymi uczniami, zaczęła jeść. Później pojawiły się wspaniałe desery, które dopełniły świetność całego wieczoru. Kiedy wszyscy się najedli, a ze stołu znikły już resztki potraw, wstał dyrektor i swoim spokojnym i jakże przyjaznym głosem, zakończył ucztę i życzył wszystkim dobrej nocy. Uczniowie udali się do swoich domów, gdzie mieściły się ich sypialnie i usnęli marząc o tylko sobie wiadomych rzeczach.
Kategoria: brak kategorii




Archiwum

2009
sierpien (2)
październik (1)




PustaMiska - akcja charytatywna


Oprawa graficzna

Szablon wykonała Invisible Fairy dla MagicLayouts, z dużą pomocą: SweetAndTalented oraz dA. Na zdjęciach prezentuje się Amy Acker i filmowi Huncwoci.





DodajZalinkuj


Menu

Strona główna
Księga czarów
O mnie
Profil MySpot


Opowiadanie

Rozdział I - List


Linki

dodatki na bloga
klub projektantów-dużo linków do blogów




Ulubieni

MagicLayouts, czyli magiczne szablony.huncwotkahermiona-draco-storyHistoria Malvairen.cleany-aqunellihp-szablonythe-carrowsonly-togetherdraco-malfoy-i-jaz-beauxbatons-do-hogwartuliz-malfoyevans-kontra-potterhp-studiomalfoy-granger-hopegirl-in-ravenclawusmiech-emily